Ruda na emigracji,

czyli subiektywne spojrzenie na inną kulturę :)

Krew, pot i łzy. Hokej!

Należę do ludzi, którzy wolą uprawiać sport, niż go oglądać. Z tego powodu na mecz hokeja poszłam bez większego podniecenia. Wcześniej nie śledziłam rozgrywek NHL, więc przygotowałam się na nudną grę w stylu piłki nożnej (nie krzyczeć, o gustach się nie dyskutuje!) i się rozczarowałam. Rozczarowałam się na plus. Niesamowita lekkość, szybkość, zwinność i precyzja ruchów sprawiły, że nie mogłam oderwać wzroku od zawodników (mimo, iż ich twarzy nie widziałam :)). Zastanawiam się jak silne muszą mieć nogi, żeby rozpędzić się w ułamku sekundy, szusować z krążkiem omijając przeszkody, żeby na końcu zatrzymać się w jednej chwili, rozrzucając naokoło obłok z drobinek lodu zdartego ostrą łyżwą, jednocześnie nie tracąc przy tym równowagi.

Sport ten  można by porównać do baletu, gdyby nie jeden szczegół. Gra jest szybka i brutalna. Dla kontrastu, piłkarze upadający na murawę, teatralnie trzymający się za piszczele i pokazujący sędziemu zadrapania na dowód, że zostali sfaulowani, w porównaniu do zawodników hokeja, przypominają chłopców idących na skargę do Pani, bo kolega kopnął ich w kostkę.

Hockey

Podczas meczu wszystkie chwyty są dozwolone. Cel jest jeden: przechwycić krążek, no matter what. Z ogromną siłą i prędkością zawodnicy wpadają jeden na drugiego, zatrzymując się z hukiem na szkłopodobnych ścianach. Na FB zamieściłam film pokazujący, że kiedy zawodnicy się wkurzyli, zrzucili rękawice, kaski i ku uciesze publiczności, zaczęli naparzać się gołymi pięściami. Choć prawdopodobnie jestem jedynym kibicem z takim odczuciem, uważam, że pojedynek wyglądał co najmniej komicznie. Dwóch gości ubranych od stóp do głów w ochraniacze, okładających się nieproporcjonalnymi do reszty ciała pięściami, hm… raczej to dla mnie śmieszne, niż straszne. Ale reszta widowni zdawała się żywo przeżywać całe zdarzenie. Dowiedziałam się nawet, że zwyczajowo, podczas jednego meczu, można zobaczyć do 5-6 walk na pięści. Dobry sposób na rozładowanie napięcia. Dadzą sobie chłopaki po mordzie i jest spokój ;)

Siedząc na trubunach, naturalnie, można było kupić popcorn, orzeszki, lody, napoje i oczywiście piwo w plastikowych kubeczkach, roznoszonych przez obsługę między rzędami, dokładnie tak, jak pokazują to amerykańskie filmy. Natomiast w przerwach, na lód wjeżdżała maskotka tutejszej drużyny- niedźwiedź, który wystrzeliwał w stronę widowni pamiątkowe koszulki i czapki z logiem drużyny, przy pomocy urządzenia przypominającego bazookę. W tym samym czasie pod dachem areny unosił się biały sterowiec zrzucający nielicznym szczęśliwcom dolary.

Tradycyjnie prześledziłam nadruki na koszulkach zawodników. Wypatrzyłam przynajmniej 3 graczy z polskimi nazwiskami z obu drużyn, wstydu nam chłopaki nie zrobili!

2 thoughts on “Krew, pot i łzy. Hokej!

  1. Już niedługo relacja z wyprawy nad Niagarę. Będzie dużo pięknych zdjęć i film kręcony z „pierwszego rzędu”, zamieszczony na FB :)

  2. To kiedy następny wpis? :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: