Ruda na emigracji,

czyli subiektywne spojrzenie na inną kulturę :)

Wodospady Niagara.

O czwartej nad ranem drzwi do vana otworzył mężczyzna koło czterdziestki, o śniadej cerze i z czarną, kręconą brodą. Przedstawił się łamaną, twardą angielszczyzną ,, Hallo, my name is Abdul, how are you?” Po czym dodał, że wolałby teraz leżeć w łóżku, niż siedzieć z nami w samochodzie…

Abdul- postać niezwykle kolorowa. Jedyna osoba, jaką spotkałam w Ameryce, która jeździ bez nawigacji. Jedyna, która będąc za kółkiem ogląda na swoim iPhone mecze, i jedyna, która widząc pomarańczowe światło dociska gazu, żeby zdążyć przed zmianą sygnalizacji (makes me feel like Home ^^). Na życie zarabia wożąc ludzi do kultowych miejsc turystycznych i handlując telefonami komórkowymi. Pochodzi z Tunezji, do Stanów przyjechał 14 lat temu. W kraju ojczystym studiował prawo, zna 10!! języków obcych, historię świata, Europy, w tym dość dokładnie historię Polski. Był uprzejmy, bez względu czy chcieliśmy to usłyszeć, czy nie, podzielić się z nami, swoimi spostrzeżeniami na różne tematy. I tak, wg Abdula: prezydent Tunezji ma dziwną osobowość i patrząc na jego twarz, można stwierdzić, że jest idiotą. Czarni się nie myją, więc Obama jak tylko odejdzie z urzędu, też przestanie. Lubi Niemców, bo zwalczają Turków, a tym w głowie tylko imprezy, pijaństwo, seks ze wszystkim co się rusza i lenistwo. Zwłaszcza, kiedy przyjeżdżają do Stanów, bo tylko tu mogą się legalnie wyszaleć. Natomiast jeśli chodzi o Chińczyków, to przerobią wszystko, co znajdą przy drodze i opchną klientom jako wołowinę. Z kolei Ryszard I Lwie Serce jest dla Abdula i innych obywateli Tunezji, wzorem honoru i męstwa. A co do kwestii zdrad, to dowodem na większą niewierność mężczyzn jest to, że nawet w Starym Testamencie prorocy mogli mieć po kilka żon. Bóg zna naturę mężczyzn i wiedział, że jednej nigdy nie byliby wierni. Co jak co, ale skubany dobrze kombinuje ;)

Na miejscu.

Niagara

Ruda na emigracji, Anna Szyńkarczuk

Wodospady Niagara mieszczą się na granicy amerykańsko-kanadyjskiej, od strony USA, w mieście Niagara Fall w stanie Nowy York, upadającym i wyludnionym, pomimo bycia w posiadaniu jednego z siedmiu cudów świata. Wzdłuż głównej drogi prowadzącej do rzeki straszy kilka pustych lokali z powybijanymi szybami. Po stronie Kanadyjskiej, a jakże, również miasto o tej samej nazwie. Amerykanie, choć mają na swoim terytorium American Fall, zazdrosnym okiem patrzą na Kanadyjczyków, w których posiadaniu znajduje się Horseshoe Fall- największy i najbardziej spektakularny w wodospadów, podświetlany w letnie noce (czasem nawet szumowi wody towarzyszy puszczana z gigantycznych głośników muzyka). Niestety nie udało mi się trafić na sezon, ale słyszałam, że widok smug światła przebijających się przez spadającą z furkotem wodę, zapiera dech w piersiach. Oczami wyobraźni widzę jak ta turkusowa woda mieni się jak kryształ… :)

Nie wiem, jak Wy, ale ja jadąc na północ, wyobrażałam sobie dziewicze, nienaruszone miejsce, gdzie wśród drzew i dzikiej przyrody, przelewają się hektolitry wody, a w powietrzu czuć lekką bryzę. Nic bardziej mylnego. Kiedy dotarłam do celu, ujrzałam obskurny betonowy, szary parking, trochę budynków i zaczęłam się zastanawiać, gdzie do diaska są te wodospady?? Nadstawiłam uszu, no przecież słyszę szum wody! – Znaczy, nie jest ze mną tak źle…

Dzień był mglisty, zimny i pochmurny. Siąpił deszcz, w powietrzu unosiła się bryza. Kupiłam bilet na łódź, aby zobaczyć to zjawisko z bliska. Każdy pasażer dostał pelerynę przeciwdeszczową w kolorze różowym- symbol październikowej kampanii wspierającej walkę z rakiem piersi. Niestety płaszcz na nic się nie zdał. Zbyt silny wiatr powodował, że próbując przytrzymać plastikowy materiał, co chwila podfruwający do góry, wyglądałam jak dziewczyna, która z rumieńcem na twarzy próbuje zakryć to i owo, gdy wiatr podwiewa letnią sukienkę. A zdarza mi się to często :)

Ruda na emigracji,

Suma sumarum, z łodzi zeszłam przemoczona do przysłowiowej suchej nitki. Jednak ani to, ani lejący się z nieba deszcz, nie byli w stanie popsuć ducha wyprawy. Z plastikowej torebki wyciągnęłam paszport i ruszyłam w stronę mostu przecinającego rzekę Niagara, łączącego Stany Zjednoczone z Kanadą.

O ile z przejściem do Kanady nie było problemu, to po pokonaniu mostu granicznego, czekała kontrola celna, a potem już tylko spacer promenadą w stronę najpiękniejszej z kaskad. Pomimo wcześniejszego rozczarowania zurbanizowanym krajobrazem, widok zapierał dech w piersiach. Dla chętnych, do zwiedzania, udostępniono także jaskinie schowane za ścianą wody. Darowałam sobie tą atrakcję, gdyż byłam mokra, zziębnięta i wszystko o czym marzyłam, to ciepłe wyrko. Chcąc wrócić do USA, okazało się, że trzeba przejść przez bramki przed mostem. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie zabezpieczenia, które zwalniały blokadę przejścia, dopiero po wrzuceniu 50 centów. W tym momencie zabrakło mi ostrzeżenia: drogi turysto, nie wydaj wszystkiego na pamiątki, bo będziesz musiał żebrać, żeby wrócić do kraju…

FILMIKI ZNAD NIAGARY: PEJZAŻWODOSPADY

Ruda na emigracji,

Reklamy

5 thoughts on “Wodospady Niagara.

  1. Kamil on said:

    Też miałem podobną sytuacje na granicy kanadyjsko- amerykańskiej. Zabrakło mi kasy! Powinni pisać tabliczki z ostrzeżeniem dla turystów :PPPPP

  2. Beata on said:

    Ruda, też czasem zaglądam, super napiasne, super zdjęcia, dzięki Tobie można się oderwać i zobaczyć cośniecoś, pozdrowienia :)

  3. Dzięki takiemu feedbackowi chce mi się pisać! :) Jak masz jakieś konkretne tematy, które Cię ciekawią, daj znać. Postaram się sprostać wyzwaniu ;)

  4. Mogę to czytać do poduszki:) uwielbiam jak piszesz:)

  5. Super, choć muszę przyznać, że te różowe worki przypominają mi nieco rodzime worki na śmieci :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: