Ruda na emigracji,

czyli subiektywne spojrzenie na inną kulturę :)

Pewnego słonecznego dnia.

Obudziłam się, jak na wolną sobotę przystało, o 7:00 rano, wyjrzałam przez okno – słońce. Nareszcie! Od razu dostałam powera. Zaczęłam od porannej gimnastyki. Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa… Jeszcze tylko jedno powtórzenie, no, a teraz druga powieka! Po rozgrzewce stoczyłam się ze swojego ogromnego łoża na podłogę, ubrałam kapciochy i radosnym krokiem zeszłam do kuchni. Zaparzyłam napój kawo – podobny, ichniejszej kawy nie da się bowiem porównać w żaden sposób do europejskiej, ani kolorem, ani smakiem, ani aromatem. Jest to po prostu inny rodzaj napoju, który oni, o ironio, też nazywają kawą. Zrobiłam śniadanie, w dłoń wzięłam duży porcelanowy kubek i wyszłam przed dom.

Ruda na emigracji, Wschód słońca.

Mieszkam na wzgórzu, skąd rozpościera się widok na Harrisburg, Hershey, Linglestown i kominy elektrowni jądrowej, z których unosi się biały dym, wyglądający niczym obłoki na niebie. Postawiłam śniadanie na ceglanych schodach, ściągnęłam buty i przechadzałam się po zroszonej, jeszcze zielonej trawie. W miejscach, gdzie drzewa rzucały cienie, mogłam zauważyć szron. W końcu w nocy temperatura oscylowała około zera… Wróciłam na schody, usiadłam na leżaku, zamknęłam oczy. Promienie słoneczne tańczyły i łaskotały mnie po nosie, niemal mogłam poczuć jak przybywa mi piegów na skórze. Delektowałam się dźwiękami natury. Szemrzący strumień, śpiew ptaków, szelest liści – tego było mi trzeba. Mogłabym tak przeleżeć cały dzień :) Ale nie, trzeba było się zbierać, bo w planach miałam przecież odwiedzenie Ogrodów Hershey oraz zobaczenie Classic Car Show, o którym miejscowe media trąbiły od kilku dni. 

Ogrody.

Wprawdzie nie trafiłam na szczyt sezonu kwiatowego, ale i tak warto było się przejechać, tym bardziej, że jak wspominałam, dzień był przepiękny, a słońce rozgrzewało miedź na mojej głowie do czerwoności  :) Fontanny, rośliny, przystrzyżona trawa, ławki, kilka szklarni, a to wszystko okraszone ozdobami ze słomy i wszędobylskimi dyniami. Nie ma sensu rozpisywać się w tym temacie, sami zobaczcie.

Ruda na emigracji, Ogród Różany

Ruda na emigracji, Hershey Garden.

Ruda na emigracji, Róże.

Ruda na emigracji, Chipmunk.

Ruda na emigracji,

Ruda na emigracji,

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: