Ruda na emigracji,

czyli subiektywne spojrzenie na inną kulturę :)

Wielkie grillowanie i futbol amerykański!

Tail gating, czyli tradycyjny rytuał imprezowania przed meczem na przystadionowym parkingu, ma na celu spowolnienie tempa codziennego życia, wyluzowanie się, spotkanie z  przyjaciółmi, oraz świeżo poznanymi kibicami, i wspólne biesiadowanie w duchu sportowych emocji nadchodzącej rywalizacji. Przy samochodach rozkłada się obozowiska, namioty. Wszyscy wspólnie grillują, piją, jedzą, grają i integrują się między sobą. Nie ważne czy jesteś studentem z pobliskiego uniwersytetu, stateczną głową rodziny, czy niezrzeszonym przyjezdnym, który nie przyniósł własnej szamy. Wszędzie jesteś mile widziany! Bo tail gating to sport narodowy. W dodatku drużynowy :)

Bardzo długi dzień.

Penn State przeciw Wisconsin-wielkie narodowe wydarzenie transmitowane przez telewizję, wejściówki dla plebsu w granicach 60-100 dolarów za sztukę, drugie tyle za miejsce na parkingu…

Mimo, że mecz zaczynał się po godzinie 17:00, wyjechaliśmy z domu o świcie, aby zająć odpowiednią przestrzeń na rozbicie obozu. Pod stadion dotarliśmy po dwóch godzinach. Podczas gdy mężczyźni przygotowywali „biwak”, korzystając z okazji, poszłam zwiedzać pobliski kampus studencki miejscowego collegu. Po powrocie, moim oczom ukazał się widok: samochód przy samochodzie, do nich podpięte namioty, grzejniki gazowe, rozstawione grille i mnóstwo jedzenia! Skrzynie napojów gazowanych, piwa, wódki, chipsów, przekąsek. Ciasta, ciasteczka, warzywa. Dostałam oczopląsu.

Z racji, iż temperatura oscylowała około zera, zegar nie wybił jeszcze 9:30, a mecz zaczynał się za kilka długich godzin, trzeba było się jakoś rozgrzać. W tym celu zaczęto rozdawać piwo (lodowate!), za którym zbytnio nie przepadam. Poprosiłam o drinka… Drink, zrobiony obowiązkowo w plastikowym kubeczku (przez studentów z collegu!), miał w swojej objętości tyle alkoholu, co kot napłakał. Powiedziałam, żeby sobie panowie nie żartowali, tylko polali tyle, by mnie rozgrzało. -Przecież nie piję tej wódki o świcie z potrzeby ulżenia zaawansowanemu alkoholizmowi, lecz dlatego, że pada śnieg, jest minusowa temperatura, cztery litery mi odmarzają i muszę jakoś dotrwać, stojąc na mrozie, do meczu wieczorem! Ba! A potem jeszcze kibicować siedząc na betonowym otwartym stadionie.

No to polali. Problem w tym, że nie tylko mi. Duma nie pozwoliła, by kobieta piła mocniejszego drinka, niż oni. To sobie też polali. Potem wypiłam kolejnego, później następnego, a wraz ze mną, koledzy. Na szczęście po pewnym czasie zorientowali się, że sobie powinni dozować mniej. Najwyraźniej do tej pory nie spotkali osoby z  wrodzoną odpornością na promile… Znaczy: Polaka nie spotkali :)  Skończyło się tym, że na mecz poszliśmy w mocno okrojonym składzie…

Jednak zanim ruszyłam z biletem w garści na stadion, czas umilaliśmy sobie nie tylko jedząc, pijąc i nawiązując nowe znajomości, ale także grając. I to nie w pierwszego lepszego chińczyka, o nie! Nauczę Cię. Gotowy?

Będziesz potrzebował pnia, gwoździ, młotka i parę dość zręcznych osób rokujących na wyrządzenie jak najmniejszych szkód sobie i otoczeniu podczas tej niekonwencjonalnej gry. Wszystko polega na tym, że każdy uczestnik dostaje swój własny, przypisany tylko jemu gwóźdź, który wbija się po obwodzie koła przed każdego uczestnika, jak na załączonym obrazku. Następnie jeden gracz bierze w garść młotek, uderza o pień, wyrzuca narzędzie w powietrze, tak by zrobiło salto, chwyta w dłoń i za jednym zamachem próbuje wbić gwóźdź jakiegokolwiek innego przeciwnika. Czyj gwóźdź zostanie dobity do końca, ten odpada. Brzmi prosto? Załóż się! Stawiam, że nie trafisz!

Podążając za tłumem w stronę stadionu napotkałam osobliwe dekoracje świąteczne (jak poniżej). Jestem pełna podziwu dla kreatywności i fantazji autorów :)

Odnalazłszy swoje miejsce na trybunie, uległam sportowym emocjom. Nie dlatego, że jestem wielkim fanem oglądania sportów, ale ponieważ wszyscy wokół razem śmiali się, grzali i komentowali wydarzenia na boisku. Fajne doświadczenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: